Wróć

Recenzje

Recenzja: Bramy – Przesąd Zwyciężony (13.02.2026)

Bramy – Przesąd Zwyciężony

(13.02.2026)

Przesąd Zwyciężony, to sześcioutworowa EP’ka, która swoją premierę miała na początku lutego 2026 roku. Nakładem wytwórni Bat-Cave Productions

Klimat i brzmienie to post-punk/coldwave. Za Bramą stoi duet wprost z Karkowa. 

Zerknijmy zatem, co kryje się za bramą...

Zapraszam


Słowem o okładce: 

Na czarnym tle okładki jawi się grafika.. czy wręcz rycina.. w klimacie tych średniowiecznych. Na niej widzimy miecz trzymany ręką kogoś, kto najwyraźniej tonie. Na drugim planie ryciny dostrzec można giermka, który wychodzi zza skał i przerażony patrzy w kierunku miecza. 

W lewym górnym rogu widzimy logo zespołu oraz tytuł EP’ki. Samo logo jest również ciekawe, ponieważ swoim wyglądem przypomina pieczęć rycerską (w tym przypadku dwóch rycerzy) lub sigil. Poniżej mamy: MMXXV, co może oznaczać rok 2025, tyle że w zapisie rzymskim. Poniżej tego mamy tytuł EP’ki. 

1. Cyrkumambulacja

Album otwiera ciekawie brzmiąca, dość surowa perkusja. Po kilku taktach dołączają do niej bas i gitara. Po kolejnych kilku taktach odzywa się wokal. Brzmi, w moim odczuciu, jak nagrywany w kościele. Świetny pogłos, nieco przytłumiony, przez co nie słychać go wyraźnie. To sprawia, że klimat jeszcze bardziej się potęguje i wydźwięk jest ciekawszy. Muzyka w tle niemal w ogóle się nie zmienia. Brzmi niemal cały czas tak samo. Na końcu jedynie milkną powoli powoli, acz stanowczo… 

Tekst jest bardzo zawiły, metaforyczny, a jednocześnie dość jednoznaczny. Mówi wprost o jakimś (przykładowym) „człowieku z zachodu” – zapewne chodzi tu o tę tak zwaną „zachodnią cywilizację” technologiczną, która jest tak zapatrzona w swój egoistyczny byt, że nie dostrzega bycia niewolnikiem własnego systemu. W tekście dostrzec możemy też, jak ciekawie opisana jest ślepota tego człowieka na otaczający go świat. Ufa jedynie temu, co jest mu powiedziane, przez co bez problemu „zatańczy jak mu zaklaszczemy w dłonie, na ostrzu nożna czy na końcu sznura(…)”. Mimo, że utwór jest bardzo krótki – poniżej trzech minut – to niesie z sobą sporą ilość metafor dotyczących otaczającego nas świata… 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Cyrkumambulacja

2. Mistrzostwo Znaków

Drugi utwór zaczyna się od kilku uderzeń perkusji, po czym wszystkie instrumenty od razu rozpoczynają swoją pieśń. Odraz dostajemy znajomy klimat post-punku. Po krótkim wstępie do głosu dochodzi wokal, który podobnie, jak w pierwszym utworze, jest nieco przytłumiony. Różnicą jest to, że mamy tutaj dwa brzmienia wokalu: jeden niższy i głębszy, drugi nieco wyższy. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Mistrzostwo Znaków

3. Mistrzostwo Gestów

Utwór zaczyna się od gitary, do której po chwili dołączają wszystkie instrumenty, razem z wokalem. Klimat tego utworu brzmi w moim uchu nieco wściekle, choć nie odstępuje od konwencji albumu. Przy trzecim utworze wokal staje się znacznie bardziej zrozumiały, choć wymaga to sporej uwagi i skupienia na nim. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Mistrzostwo Gestów

4. Mistrzostwo Słów

Mam wrażenie, że te trzy utworu: Mistrzostwo Znaków, Mistrzostwo Gestów oraz Mistrzostwo Słów są ze sobą połączone. Opowiadając o tej samej kwestii, podzielonej na trzy kawałki. 

Pomijając podobieństwo tytułów, mamy tu bardzo analogiczne teksty i niemal te same linijki tekstu. Ten utwór brzmi dużo intensywniej. Jest, w moim odczuciu, kulminacją wszystkich trzech. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Mistrzostwo Słów

5. Z Zachodu

Przechodzimy do przedostatniego utworu. Odnoszę wrażenie, że ten i ostatni również są ze sobą połączone. Mimo, że stanowią dwa osobne utwory. 

Przy pierwszych sekundach można odnieść wrażenie, że jakość nagrania różni się od poprzednich utworów. Jest dużo „brudniej”, co może się spodobać albo wręcz przeciwnie. Wokal jest tu jeszcze bardziej „wtopiony” w muzykę, niż w poprzednich utworach. Co nadaje utworowi wydźwięk surowości i wrażenia, że nagranie pochodzi z lat 90. 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Z zachodu

6. Na Wschód

Czas na ostatni utwór. 

W pierwszych sekundach można odnieść wrażenie, że utwór był realizowany w czasie próby. Mamy tutaj bardzo analogiczny klimat oraz wydźwięk, co w poprzednim utworze. 

Ten utwór, w moim uchu, brzmi chyba najgorzej jakościowo. Jednocześnie jest dla mnie wręcz przesycony dźwiękami. Ciężko oddzielić jeden od drugiego. A wokal tak bardzo wtopiony w muzykę, że miejscami niemal ciężko cokolwiek wyłapać. 

Z drugiej strony, swoją surowością i brzmieniem świetnie nawiązuje do dawnych pirackich nagrań. Gdzie dźwięki były zlane w jedną, chaotyczną całość i tylko wspomnienie pierwotnego grania sprawiało, że słuchacz wiedział co, gdzie i kiedy jest w danym momencie utworu. 

Zatem.. czy aby na pewno jest to najgorszy jakościowo utwór? Zależy kogo spytać… 

Utwór możesz posłuchać tutaj: Na wschód

Podsumowanie: 

Zdecydowanie jest to najciekawsza i najbardziej intrygująca EP’ka, jaką miałem okazje posłuchać i recenzować. Atmosfera i klimat jest ciekawy. Choć nie nadaje się w zupełności do puszczenia jej w tle. W tego krążka trzeba się wsłuchać, żeby go zrozumieć i wyłapać każdy aspekt ukryty pod płaszczem surowości. 

Jak dla mnie to pozycja, która wybrzmiewać będzie w wyjątkowych okolicznościach. Raczej na pewno nie na co dzień. Szkoda mi eksploatować klimatu zbyt często.

Na dziś to byłoby wszystko. Widzimy się w kolejnych wpisach.

Do następnego

Ave.!

Kamil Żuk

Historie można opowiedzieć na wiele sposobów

© 2026 Wszelkie prawa zastrzeżone

Wykonanie hsr.gg